Nowy teledysk Taylor Swift składa hołd Elizabeth Taylor

Źródło zdjęcia, TAS Rights Management / Getty Images
- Autor, Mark Savage
- Stanowisko, Korespondent ds. muzyki
- Czas czytania: 5 min
Taylor Swift zaskoczyła fanów nowym teledyskiem do piosenki „Elizabeth Taylor", zmontowanym z materiałów przedstawiających zmarłą boginię ekranu.
Sama Swift nie pojawia się w teledysku. Zamiast niej zobaczymy kompilację scen z filmów Elizabeth Taylor, a także archiwalne ujęcia i kroniki filmowe pokazujące aktorkę ściganą przez paparazzi.
Znajdziemy w nim m.in. ujęcia z filmów „Kleopatra", „Kotka na gorącym blaszanym dachu", „Kto się boi Virginii Woolf?" i „Boom!", w którym Taylor gra sześciokrotną rozwódkę odwiedzaną przez anioła śmierci.
Swift już wcześniej mówiła o podziwie dla kultowej aktorki, stwierdzając: „Trudno znaleźć wzorce do naśladowania, ale powiedziałabym, że ona jest wśród moich".
Taylor, urodzona w Londynie w 1932 roku, była jedną z największych gwiazd filmowych XX wieku. Zasłynęła wyjątkową urodą i graniem porywczych, pełnych życia postaci.
Przez jakiś czas była najlepiej opłacaną aktorką na świecie. Uwagę przyciągało również jej burzliwe życie miłosne.
W zeszłorocznym programie radiowym Elvisa Durana Swift wytłumaczyła, co zainspirowało ją do napisania piosenki o Taylor.
„Zawsze ją podziwiałam: jako niezwykle czarowną osobę otoczoną miłością, ale budzącą z jakiegoś powodu skrajne emocje. Potem sama znalazłam się w podobnej sytuacji."
„Ona też była pod lupą," dodała Swift w osobnym wywiadzie dla Amazon Music, „ale radziła sobie z tym z humorem. Po prostu żyła dalej."
„Nadal tworzyła niesamowitą sztukę. Moja piosenka to wyznanie miłości pisane przez pryzmat tego, przez co musiała przejść w życiu [Taylor], i pewnych podobieństw, jakie widzę we własnym życiu."

Źródło zdjęcia, Getty Images
W tekście piosenki znajdziemy wyraźne nawiązania do życia Taylor. Jej początek przenosi nas do Portofino - włoskiego miasteczka, w którym aktor Richard Burton po raz pierwszy poprosił gwiazdę o rękę, i gdzie Taylor spędziła cztery z ośmiu miesięcy miodowych.
Słowa „I'll cry my eyes violet" (ang. będę płakać, aż moje oczy staną się fioletowe) przypominają o słynnych, hipnotyzujących oczach gwiazdy. Wers „what could you possibly get for the girl who has everything" (ang. co można podarować dziewczynie, która ma wszystko) to nawiązanie do jednego z filmów Taylor.
Aktorka zmarła w 2011 roku w wieku 73 lat. Jej rodzina pozwoliła Swift na wydanie piosenki i wykorzystanie w teledysku wizerunku nieżyjącej gwiazdy.
Tantiemy z teledysku trafią do spadkobierców Taylor, którzy prowadzą archiwum aktorki oraz nazwaną jej imieniem fundację wspierającą osoby z HIV / AIDS.
„Moja rodzina uwielbia tę piosenkę. Babcia też by ją pokochała," powiedział wnuk Taylor, Quinn Tivey, po zeszłorocznej premierze utworu. „Szkoda, że nie mogła jej usłyszeć".
Kontynuował: „Taylor Swift nie tylko złożyła piękny hołd Elizabeth Taylor. Wydaje się, że zwraca się do niej bezpośrednio, przywołując jej dziedzictwo w wielowymiarowy, szczery, osobisty i zabawny sposób".
„Piosenka mówi o blasku sławy i emocjonalnej huśtawce związanej z zakochaniem. Zawiera też wiele wzruszających odniesień - od kultowych perfum White Diamonds po biżuterię, i oczywiście fakt, że [Taylor] kochała kochać".
Piosenka ukazała się w październiku ubiegłego roku. Jednak spostrzegawczy fani zwrócili uwagę na detale dotyczące praw autorskich. Wynika z nich, że Taylor Swift napisała utwór w 2024 r., podczas trasy koncertowej „Eras".

Źródło zdjęcia, TAS Rights Management
Klip do utworu „Elizabeth Taylor" udostępniono początkowo wyłącznie na Spotify i Apple Music. Na YouTube pojawił się dopiero w czwartek.
Podobnie było w przypadku teledysku Swift do utworu „Opalite", w którym wystąpili Graham Norton i Lewis Capaldi.
Według branżowych analityków decyzja o nieumieszczaniu ich na YouTube może wynikać ze zmiany zasad dotyczących list przebojów w USA.
Według nowych przepisów utwory dostępne na YouTube nie są już brane pod uwagę przy tworzeniu listy Top 100.
BBC zwróciło się do zespołu Swift z prośbą o wyjaśnienie. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Teledysk miał premierę tuż po tym, jak Swift podano do sądu pod zarzutem naruszenia znaku towarowego.
Maren Wade - autorka publikowanego w tygodniku „Las Vegas Weekly" felietonu pod tytułem „Confessions of a Showgirl" - zarzuciła Swift „osłabienie" wartości jej znaku towarowego przez wydanie albumu o podobnym tytule. Pozew trafił w poniedziałek do sądu federalnego w Kalifornii.
„Artystka solowa, która przez 12 lat budowała markę, nie powinna patrzeć, jak [efekt] znika, ponieważ pojawił się ktoś większy," powiedziała Wade.
W sprawie pozwano również wytwórnię Swift, Universal Music Group. Do tej pory ani piosenkarka, ani wytwórnia nie skomentowały zarzutów.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska














