Bezpieczna przystań i symbol luksusu? Kryzys na Bliskim Wschodzie wystawia Dubaj na próbę

Kobieta robi zdjęcie dubajskim wieżowcom. Wśród nich widoczna Burdż Chalifa, najwyższy budynek świata. 5 lutego 2025 r.

Źródło zdjęcia, AFP

Podpis zdjęcia, Popularność Dubaju opiera się na wizerunku oazy stabilności w burzliwym regionie
    • Autor, Sameer Hashmi
  • Czas czytania: 8 min

Stephanie Baker świętowała z przyjaciółmi urodziny w barze na Palma Dżamirze – sztucznej wyspie w kształcie palmy w Dubaju, na której znajdują się luksusowe hotele i kluby plażowe.

Gdy grupa wyszła na zewnątrz, by udać się do innego lokalu w pobliżu, po nocnym niebie przemknęło coś niezwykłego.

Chwilę później odłamki drona uderzyły w pięciogwiazdkowy hotel Fairmont. Baker i jej przyjaciele stali po drugiej stronie ulicy.

„Wszyscy się baliśmy," mówi Baker. „Nie spodziewaliśmy się, że zobaczymy coś takiego."

Baker, brytyjska konsultantka ds. nieruchomości, przeprowadziła się do Dubaju rok temu. Mówi, że zawsze uważała miasto za jedno z najbezpieczniejszych miejsc w regionie.

Już dwa tygodnie trwają ataki związane z wojną USA i Izraela z Iranem. Jednak Baker twierdzi, że nie ma zamiaru wyjeżdżać.

„Jeśli już, to sposób, w jaki zareagowano tu na sytuację, sprawia, że czuję się bezpieczniejsza," mówi.

Stephanie Baker - kobieta o długich brązowych włosach z blond refleksami

Źródło zdjęcia, Stephanie Baker

Podpis zdjęcia, Stephanie Baker, brytyjska konsultantka ds. nieruchomości, przeprowadziła się do Dubaju rok temu

W Dubaju mieszkają miliony emigrantów z różnych krajów - w tym 240 000 Brytyjczyków, jak Baker, i kilka tysięcy Polaków. Obywatele Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) stanowią zaledwie 10% ludności.

Miasto od dziesięcioleci buduje wizerunek oazy stabilności w burzliwym regionie. Panorama szklanych wieżowców, brak podatku dochodowego i bezpieczeństwo w życiu codziennym pomogły uczynić z Dubaju dynamiczne centrum biznesu i turystyki. Ludzie z całego świata przybywają tu z nadzieją na lepsze życie.

Konflikty ostatnich lat znacznie zmieniły oblicze regionu, ale Dubaj pozostawał w dużej mierze nietknięty. Jednak wojna USA i Izraela z Iranem wystawiła miasto na próbę.

Władze ZEA podają, że od początku irańskich ataków odwetowych systemy obrony powietrznej Emiratów zneutralizowały 285 pocisków balistycznych, 15 pocisków manewrujących i 1567 dronów. Według władz ponad 90% z nich zostało przechwyconych i zniszczonych.

Jednak odłamki innych spadły na różne części miasta, w tym na główne dzielnice mieszkalne i okolice lotniska. W internecie krążą nagrania odłamków uderzających w ekskluzywny apartamentowiec, luksusowy hotel i port lotniczy.

Władze podają, że do tej pory w ZEA zginęło sześć osób, a 141 zostało rannych.

Zdjęcie satelitarne portu Dżebel Ali na południowym zachodzie Dubaju. Wykonano je po tym, jak odłamki przechwyconego drona wywołały pożar na jednym z nabrzeży.

Źródło zdjęcia, Planet Labs PBC via REUTERS

Podpis zdjęcia, Odłamki przechwyconego drona uderzyły w port Dżebel Ali

BBC rozmawiało z ponad 20 mieszkańcami Dubaju. Część z nich mieszka w mieście od dziesięcioleci, a inni przybyli niedawno. Większość mówi, że jest zszokowana wydarzeniami ostatnich tygodni. Niemal wszyscy zapewniają jednak, że nie planują wyjazdu.

„Pierwszy raz widzimy coś takiego," mówi Eti Bhasin, pracująca w rodzinnej firmie. Choć ma hinduskie korzenie, całe życie mieszka w Dubaju.

„Dubaj rozrósł się w niesamowitym tempie i stał się ogromnym miastem. Ufamy władzom. To mój dom i chcemy tu zostać."

Eti Bhasin - młoda kobieta z długimi czarnymi włosami, ubrana w białą sukienkę w brązowe pasy. Siedzi na białej marmurowej ławce, na tle zieleni.

Źródło zdjęcia, Eti Bhasin

Podpis zdjęcia, Eti Bhasin całe życie spędziła w Dubaju

Dla niektórych mieszkańców ostatnie dwa tygodnie były niepokojące. Adam Callow przeprowadził się do Dubaju z Wielkiej Brytanii w 2024 roku, wraz z żoną i dwójką małych synów. Kierowali się między innymi reputacją miasta jako bezpiecznej przystani.

Po wybuchu wojny rodzina spędziła kilka nocy w jednym pokoju. Gdy w całym mieście rozbrzmiewały wybuchy, dzieci bały się spać blisko okien.

„Władze robią wystarczająco dużo, byśmy mogli tu zostać i czuli się bezpiecznie, ale jednocześnie jesteśmy zaniepokojeni," mówi Callow. „Martwi nas, czy to może stać się nową normą".

Przemiana Dubaju z niewielkiego portu handlowego w Zatoce Perskiej w światową metropolię opiera się na doskonałych połączeniach komunikacyjnych.

Międzynarodowe lotnisko w Dubaju – najruchliwsze na świecie, jeśli chodzi o pasażerów międzynarodowych – obsłużyło w zeszłym roku prawie 90 milionów podróżnych.

Adam Callow, jego żona i dwóch młodych synów pozują do selfie. W tle widoczne apartamentowce i błękitne, słoneczne niebo.
Podpis zdjęcia, Adam Callow przeprowadził się z rodziną do Dubaju dwa lata temu

Od początku konfliktu odwołano tysiące lotów, co spowodowało paraliż jednego z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w regionie.

W ostatnich dniach lotnisko tymczasowo wznowiło działalność. Linie Emirates obsługują ograniczoną liczbę lotów, pracując jednocześnie nad przywróceniem pełnej sieci połączeń.

Zakłócenia przypadły na okres natężenia ruchu turystycznego przed upalnym dubajskim latem. Ich skutki są oczywiste.

Odwołano mnóstwo rezerwacji lotów i hoteli. Pokoje w niektórych luksusowych obiektach są dostępne za ułamek zwykłej ceny.

Samolot Boeing 777-300ER linii Emirates na pasie startowym lotniska w Dubaju.

Źródło zdjęcia, Getty Images

„Niestety odnotowujemy odwołania rezerwacji aż do maja," mówi dr Naim Maadad, założyciel i dyrektor generalny Gates Hospitality, operatora hoteli i restauracji. Maadad, Australijczyk, mieszka w Dubaju od ponad dwudziestu lat.

„Gdy pierwszy kwartał zaczyna się kiepsko, reszta roku staje się wyścigiem o nadrobienie strat."

Wielu potencjalnych turystów przyciąga wizerunek Dubaju jako miasta oferującego luksusowy styl życia.

Na filmach publikowanych przez influencerów widzimy baseny na dachach wieżowców, supersamochody zaparkowane przed pięciogwiazdkowymi hotelami i turystów opalających się na prywatnych plażach.

Jednak za tymi obrazami kryje się inna rzeczywistość.

Dr Naim Maadad

Źródło zdjęcia, Dr Naim Maadad

Podpis zdjęcia, Dr Naim Maadad, Australijczyk, mieszka w Dubaju od ponad 20 lat

Inna strona miasta

Możliwości, jakie oferuje miasto, przekładają się na wyraźne kontrasty. W sieci krąży mnóstwo zdjęć mających przedstawić Dubaj w jak najlepszym świetle.

Jednak wielu migrantów, którzy napędzają tutejszą gospodarkę, zarabia skromne pensje i mieszka we wspólnych kwaterach na obrzeżach miasta.

Siła robocza w ZEA składa się głównie z obcokrajowców: sami migranci z Azji Południowej stanowią ponad połowę szybko rosnącej populacji miasta. Często pracują w budownictwie, logistyce i jako kurierzy.

Dla wielu wojna ma niewielki wpływ na codzienne życie.

Hamza, kurier z Pakistanu, mówi, że w pierwszych dniach konfliktu liczba zamówień wzrosła, ponieważ więcej osób zostawało w domach.

„Kiedy słyszymy wybuchy lub widzimy spadające odłamki, ogarnia nas strach," mówi. „Ale nie mogę przestać pracować."

„Rodzina w kraju jest ode mnie zależna. Nie mogę sobie pozwolić na to, by z powodu strachu siedzieć w domu."

Organizacje praw człowieka od dawna krytykują traktowanie i warunki życia niektórych nisko opłacanych pracowników w krajach Zatoki Perskiej. Ich obawy dotyczą m.in. warunków pracy i przepisów regulujących sponsorowanie wiz przez pracodawców.

Większość mieszkańców, w tym Hamza, mówi mi, że zamierzają zostać. Jednak kilku z nich, którym udało się znaleźć lot, postanowiło wyjechać.

Dostawca jedzenia jedzie motocyklem przez most na wyspie Palma Dżamira. Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie. 7 października 2025 r.

Źródło zdjęcia, AFP

Pracownica linii lotniczych, która poprosiła o zachowanie anonimowości, powiedziała mi, że na początku tygodnia wróciła samolotem do Melbourne w Australii.

„Codzienne, nieustanne wybuchy bardzo mnie niepokoiły," mówi. „Uznałam, że na razie bezpieczniej będzie wyjechać i wrócić, gdy sytuacja się ustabilizuje".

Podczas gdy wiele krajów zachodnich zaostrza politykę imigracyjną i debatuje nad skutkami napływu obcokrajowców, Dubaj hołduje innemu modelowi.

Miasto przedstawia się jako magnes dla światowych talentów i zamożnych ludzi. Od czasu pandemii odnotowuje napływ milionerów.

Dla ambitnych specjalistów z krajów rozwijających się – czy to indyjskiego inżyniera, egipskiego lekarza, czy filipińskiej pielęgniarki – uzyskanie wizy pracowniczej może być w Dubaju znacznie łatwiejsze niż w Europie czy Ameryce Północnej, a wynagrodzenia są tam czasem wyższe.

Mężczyzna ubrany w kandurę - tradycyjną, luźną białą szatę sięgającą kostek - stoi wewnątrz terminalu lotniska w Dubaju.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Dochodzenia prowadzone przez międzynarodowe media i organy ścigania wykazały wcześniej, że w Dubaju miały też siedzibę osoby podejrzane o udział w przestępczości zorganizowanej. Jednak w ostatnich latach ZEA zacieśniają współpracę międzynarodową w zakresie ekstradycji.

Czy marka Dubaj przetrwa?

Czy - jeśli największym atutem miasta był jego wizerunek jako oazy stabilności - marka Dubaj będzie na zawsze zagrożona?

Według Christophera Davidsona, eksperta ds. ekonomii politycznej Bliskiego Wschodu i autora wielu publikacji na temat ZEA, niedawne ataki mogą w krótkim okresie osłabić popularność miasta.

„Jednak sprawy podstawowe – infrastruktura, przepisy, warunki pogodowe i ukształtowanie terenu – pozostają bez zmian," mówi Davidson.

„W dłuższej perspektywie atrakcyjność [Dubaju] będzie niezmieniona".

Mieszkańcy i przedsiębiorcy chwalą codzienne komunikaty od władz i regularne powiadomienia wysyłane na telefony komórkowe, ostrzegające, gdzie mogą mieć miejsce ataki.

Prezydent ZEA, szejk Mohamed bin Zayed, zapewnił mieszkańców, że państwo zapewni im ochronę. Ostrzegł też, że Emiraty nie będą „łatwym łupem" dla tych, którzy zagrażają ich bezpieczeństwu.

Dubajska marina nocą. Wysokie, podświetlone wieżowce górują nad nabrzeżami, u których zacumowane są rzędy łodzi.

Źródło zdjęcia, NurPhoto/Getty Images

Podpis zdjęcia, Gospodarka Dubaju opiera się na handlu, turystyce, sektorze nieruchomości i usługach finansowych

W Dubaju wystąpili też publicznie czołowi przywódcy, dając do zrozumienia, że życie toczy się dalej.

Publiczna krytyka rządu jest rzadkością w ZEA, gdzie przepisy ograniczają wypowiedzi postrzegane jako podważające autorytet państwa lub jego przywódców.

Władze ostrzegają, że publikowanie w Internecie niezweryfikowanych nagrań dotyczących wojny może skutkować wysokimi grzywnami lub pozbawieniem wolności.

W czwartek postawiono zarzuty 60-letniemu Brytyjczykowi, który miał filmować irańskie rakiety przelatujące nad Dubajem.

Po kilku dniach niespotykanej ciszy życie w mieście toczy się ponownie znanym rytmem.

Analitycy mówią, że długoterminowe skutki konfliktu dla Dubaju i ZEA zależą od rozwoju sytuacji. „Osłabienie Iranu mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć atrakcyjność ZEA," mówi Davidson.

„Jeśli jednak reżim przetrwa, napięcia z sąsiadami z regionu Zatoki Perskiej mogą się nasilać," powiedział mi chcący zachować anonimowość bankier inwestycyjny.

„To budzi obawy. Jeśli ucierpią którekolwiek z banków lub instytucji finansowych, może to wpłynąć na nastroje w środowisku biznesowym," dodał.

W środę irańskie siły zbrojne zagroziły atakami na regionalne aktywa gospodarcze i bankowe powiązane z USA i Izraelem. Niedługo wcześniej doszło do ataku na irański bank. Wiele instytucji finansowych w Dubaju poprosiło pracowników o opuszczenie biur.

Na razie większość mieszkańców Dubaju zachowuje ostrożność, ale nie traci nadziei. Wielu mówi, że miasto przetrwało wcześniejsze kryzysy – od światowego krachu finansowego w 2008 r. po pandemię w 2020 r. – i wyszło z nich silniejsze.

„Dubaj zawsze szybko się podnosi," mówi Maadad, dyrektor Gates Hospitality. „ZEA mają w genach odporność."

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska