Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Twoje dane adresowe są sprzedawane w sieci. Jak temu zapobiec?
- Autor, Thomas Germain
- Stanowisko, Starszy reporter ds. technologii
- Czas czytania: 5 min
Istnieje bezpłatne, automatyczne narzędzie, które usuwa poufne dane z wyników wyszukiwania Google. Z jakichś przyczyn większość z nas nigdy z niego nie korzysta.
Czy wiesz, że niezliczone firmy sprzedają w sieci Twoje nazwisko, adres, numer telefonu i inne dane? Tzw. brokerzy danych za grosze przekażą te informacje każdemu, kto o nie poprosi – od telemarketerów i zazdrosnych eks po złodziei tożsamości. Wiąże się z tym szereg niebezpieczeństw.
Istnieje jednak narzędzie, które utrudnia znalezienie naszych danych. To bezpłatna usługa Google o nazwie „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie". Problem w tym, że wiele osób wydaje się o niej nie wiedzieć.
Google nieustannie przeszukuje internet, by poprawić działanie swojej wyszukiwarki. Zbiera też od brokerów danych poufne informacje, które możesz chcieć zachować w tajemnicy. Poprzez ten proces nieumyślnie naraża cię na poważne zagrożenia.
Jednak dzięki usłudze możemy w bardzo prosty sposób poprosić Google o usunięcie danych. Wystarczy jedno kliknięcie. Niedawna aktualizacja narzędzia ma zwiększyć jego użyteczność.
„To coś oczywistego," mówi Thorin Klosowski, aktywista na rzecz bezpieczeństwa i prywatności w sieci w Electronic Frontier Foundation (EFF). Organizacja zajmuje się prawami cyfrowymi i ma siedzibę w USA.
Według Klosowskiego „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie" to jedno z najważniejszych i najłatwiejszych w obsłudze narzędzi do ochrony prywatności dostępnych na rynku.
„Jeśli chodzi o rozwiązania dostępne od ręki, bez wysiłku, to prawdopodobnie numer jeden. Szybki dostęp do tego rodzaju informacji można wykorzystać zarówno w wielkich, jak i małych sprawach".
Po skonfigurowaniu narzędzia Google będzie wysyłać nam e-maile, gdy wykryje w sieci nasze nazwisko, adres e-mail, numer telefonu lub adres domowy. Za pomocą jednego kliknięcia będziemy w stanie przejrzeć strony internetowe, na których znalazły się nasze dane.
W USA narzędzie powiadomi też użytkowników o tym, gdzie w internecie pojawia się ich numer ubezpieczenia społecznego, dane paszportowe lub dane prawa jazdy.
Aby skorzystać z automatycznej usługi, będziemy potrzebować konta Google. Jednak istnieje też oddzielny proces dostępny dla wszystkich. Pozwala skontaktować się z Google, jeśli samodzielnie znajdziemy poufne informacje w wynikach wyszukiwania.
Ujawnienie naszych danych naraża nas na szereg zagrożeń. Narzędzie znajdziesz tutaj - ale zanim skorzystasz z linka, musisz zrozumieć jego ograniczenia.
O czym należy pamiętać?
Przestępcy nieustannie kupują i sprzedają poufne dane uzyskane w wyniku cyberataków i wycieków informacji. Google nie jest w stanie nam z tym pomóc.
Musimy też zdawać sobie sprawę, że narzędzie nie usuwa informacji znajdujących się na innych stronach. Usuwa natomiast linki do nich z wyników wyszukiwania Google. To wciąż robi ogromną różnicę.
Nie zapewni nam całkowitej prywatności i spokoju ducha, ale sprawi, że nie będziemy łatwym celem.
„Jeśli będzie chciał cię znaleźć ktoś bardzo zdeterminowany, to i tak to zrobi," mówi Klosowski.
„Ale Google jest tak wszechobecne i łatwe w użyciu, że pozbycie się najgorszych, najbardziej oczywistych rzeczy jest całkiem pomocne. Usuwasz pierwszą, łatwą do znalezienia warstwę informacji".
Jeśli chcesz całkowicie usunąć dane, musisz podjąć dodatkowe kroki - więcej na ten temat poniżej.
Musimy też podpowiedzieć narzędziu, czego ma szukać, co oznacza wprowadzenie wrażliwych danych do systemu Google.
Możemy mieć pewne obawy przed przekazaniem danych firmie, która ma na koncie kontrowersje związane z ochroną prywatności.
Jednak, jak zauważa Klosowski, Google prawdopodobnie posiada już nasze informacje, w tym adres i numer telefonu. W końcu prowadzi jedną z największych na świecie operacji gromadzenia danych.
Firma udziela też konkretnych gwarancji dotyczących prywatności w odniesieniu do usługi.
Rzecznik Google powiedział BBC, że dane, którymi dzielimy się z narzędziem, nie są wykorzystywane do żadnych innych celów. To ma znaczenie. Firmom grozi grzywna w wysokości milionów, a nawet miliardów dolarów, jeśli zostaną przyłapane na jawnym kłamstwie dotyczącym prywatności użytkowników.
Google twierdzi też, że stosuje również rygorystyczne protokoły bezpieczeństwa i szyfrowania.
Od czego zacząć?
Korzystanie z narzędzia jest proste. Wystarczy wejść na stronę Results About You i wypełnić formularz.
Możemy też samodzielnie zgłosić problematyczne treści, które napotkamy w Google. By to zrobić, otwieramy menu z trzema kropkami obok linku w wynikach wyszukiwania i wybieramy opcję „Usuń wynik" - lub korzystamy z tej strony.
W niektórych przypadkach Google usunie również wyniki zawierające informacje o naszych członkach rodziny. Nie usunie jednak wszystkiego, o co poprosimy. Do wyjątków należą treści ze stron rządowych i serwisów informacyjnych.
Dla wielu osób informacje, których nie można znaleźć w Google, równie dobrze mogłyby nie istnieć.
Jeśli jednak chcemy całkowicie usunąć dane z internetu, będzie to trudniejsze zadanie. Możemy skontaktować się bezpośrednio z brokerami danych i poprosić ich o usunięcie informacji - lub skorzystać z jednej z płatnych usług służących do tego celu.
Mieszkańcy Kalifornii mają dostęp do bezpłatnej, państwowej platformy Delete Request and Opt-out Platform (w skrócie DROP, z ang. usuń / zapomnij). Platforma kontaktuje się jednocześnie z tysiącami brokerów z prośbą o usunięcie danych. Jak dotąd stanowi jedyne tego rodzaju narzędzie rządowe.
Chcesz wiedzieć więcej o tym, jak chronić się przed sieciową inwigilacją? Możesz zapoznać się z przewodnikiem organizacji EFF (w języku angielskim).
Google podaje, że od momentu uruchomienia w 2022 r. funkcji „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie" skorzystało z niej ponad 10 milionów osób. To ogromna liczba - ale też zaledwie ułamek z około 1,8 miliarda zgłoszonych kont Google.
Trudno znaleźć inne narzędzie do ochrony prywatności, które oferuje tak znaczące skutki przy tak niewielkim wysiłku.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska