Nowe limity cen paliw mają chronić kierowców przed kryzysem

    • Autor,
    • Stanowisko, Korespondent BBC News w Warszawie
  • Czas czytania: 4 min

Od poniedziałku w Polsce obowiązują nowe przepisy obniżające ceny paliw. Mają chronić kierowców przed globalnym kryzysem energetycznym wywołanym przez wojnę USA i Izraela z Iranem.

Odwetowe działania Teheranu faktycznie wstrzymały dostawy ropy naftowej przez wąską cieśninę Ormuz, a także produkcję skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Katarze. To spowodowało gwałtowny wzrost światowych cen energii.

W ostatnich tygodniach średnia cena olejów napędowych w Polsce wzrosła o 45%, a zwykłej benzyny o 25%.

Przyjęta w piątek ustawa obniża stawki VAT i akcyzy na paliwa. Upoważnia też ministra energii do ustalania ich maksymalnej dziennej ceny. Nowe przepisy wchodzą w życie w poniedziałek i wtorek.

Jak podało w poniedziałek Ministerstwo Energii, ceny paliw na stacjach benzynowych będą od wtorku ograniczone do 6,16 złotych za litr benzyny 95-oktanowej, 6,76 złotych za litr benzyny 98-oktanowej i 7,60 złotych za litr oleju napędowego.

Ministerstwo Energii będzie codziennie publikować maksymalne ceny paliw. Dostawców, które je przekroczą, mogą czekać kary w wysokości do 1 miliona złotych.

Nowe przepisy obniżają VAT od paliw z 23% do 8%, a podatek akcyzowy - do minimum przewidzianego przepisami Unii Europejskiej.

Ministerstwo Finansów szacuje, że obniżenie VAT i akcyzy będzie kosztować budżet państwa do 1,6 miliarda złotych miesięcznie.

Premier Donald Tusk powiedział, że władze mogą wprowadzić podatek od nadzwyczajnych zysków dla przedsiębiorstw energetycznych - jeśli uznają, że osiągają one nadmierne zyski wskutek światowego wzrostu cen paliw.

Szok cenowy na rynku energii był wykorzystywany w krajowych rozgrywkach politycznych.

Rząd Tuska znalazł się pod presją po tym, jak Prawo i Sprawiedliwość (PiS) - główna prawicowa partia opozycyjna - zaproponowało 9 marca tymczasowe obniżenie podatku VAT i akcyzy na paliwa.

Tusk stwierdził, że decyzje jego rządu były „twarde, ale odpowiedzialne".

„Wszyscy płacimy wysoką cenę za wojny Izraela i USA z Iranem oraz Rosji z Ukrainą. Nie tylko na stacjach benzynowych," napisał na X. „Opozycjo, ogarnij się wreszcie," dodał.

PiS zareagowało na działania rządu, wnioskując w poniedziałek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Sejmu, by przedyskutować obniżenie stawki VAT na żywność z 5% do zera.

Konflikt na Bliskim Wschodzie skutkował gwałtownym wzrostem cen ropy i gazu. Jak dotąd miał jednak ograniczony wpływ na dostawy energii do Polski.

Państwowa spółka energetyczna, Orlen SA, ma długoterminową umowę na dostawy ropy naftowej z saudyjską firmą Saudi Aramco. Według Orlenu surowiec nie jest transportowany przez Cieśninę Ormuz.

Za to wstrzymanie produkcji LNG w Katarze oddziałuje bezpośrednio na polski rynek paliwowy.

Dostawy katarskiej firmy Qatargas odpowiadają za około 10% rocznego zapotrzebowania naszego kraju na gaz – zarówno LNG, jak i gaz ziemny dostarczany rurociągami z Norwegii, Niemiec i Litwy.

W ubiegłym roku Orlen rozładował w terminalu w Świnoujściu 17 ładunków LNG wysłanych przez Qatargas. Stanowiły 21% łącznej ilości LNG importowanej przez Polskę. Trzy czwarte wszystkich dostaw surowca pochodziło z USA.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska