Ceny gazu wzrosły o 25% po atakach na kompleks w Katarze

Kompleks instalacji gazowych Ras Laffan w Katarze. Na drugim planie widoczne wieże i żurawie

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Kompleks w Ras Laffan odpowiada za jedną piątą globalnych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG)
    • Autor, Rachel Clun
    • Autor, Osmond Chia
    • Autor, Emer Moreau
    • Stanowisko, Reporterzy ds. biznesu
  • Czas czytania: 5 min

Ceny ropy i gazu gwałtownie wzrosły po najnowszych atakach na infrastrukturę energetyczną na Bliskim Wschodzie - w tym na główny kompleks instalacji gazowych w Katarze.

Ceny gazu na rynkach hurtowych w Wielkiej Brytanii i Europie skoczyły na początku sesji giełdowej o około 25%, po czym nieznacznie spadły.

Ceny gazu w Europie są dziś ponad dwukrotnie wyższe niż przed wybuchem wojny między USA i Izraelem a Iranem.

Drożeje także ropa: w czwartek rano cena ropy Brent wzrosła o 10%, do 119 dolarów (około 440 złotych) za baryłkę. Tuż po południu spadła do 112 dolarów (około 414 złotych).

Ceny gazu w Wielkiej Brytanii wyniosły w środę wieczorem 165 pensów, lub około 8,20 złotych, za term (około 2,83 m³). Oznacza to wzrost o 19%. Nieco wcześniej osiągnęły poziom prawie 183 pensów (w przybliżeniu 9 złotych).

W Europie ceny gazu ziemnego są najwyższe od trzech lat.

Gwałtowny wzrost nastąpił po środowym ataku na irańskie pole gazowe South Pars, jedno z największych złóż gazu ziemnego na świecie.

W odpowiedzi Iran zaatakował kluczowe centrum eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Katarze, powodując „rozległe zniszczenia". To wywołało obawy o globalne dostawy energii.

Ataki na kompleks Ras Laffan nastąpiły po doniesieniach, że Izrael zbombardował irańskie zakłady petrochemiczne na polu South Pars.

Najnowsze wiadomości wywołały zamieszanie na rynkach akcji: inwestorzy coraz bardziej obawiają się potencjalnych skutków przedłużającego się konfliktu.

W Japonii indeks Nikkei zamknął się spadkiem o 3,4%, a w Londynie indeks FTSE 100 stracił w czwartek rano 1,8%.

Doha, stolica Kataru. Na pierwszym planie wielbłądy leżące na piasku, w tle panorama wieżowców na tle nocnego nieba.

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Atak na kompleks w Katarze może skutkować długotrwałymi zakłóceniami na rynku gazu ziemnego

Matthieu Favas, redaktor ds. surowców w magazynie The Economist, powiedział w programie BBC Today, że wzrost cen gazu był „ogromny".

„Wynika to z ataku na kompleks gazowy [Ras Laffan] w Katarze, który został wcześniej wyłączony z eksploatacji. Mieliśmy nadzieję, że w ciągu kilku tygodni zostanie ponownie uruchomiony, ale obecny atak – w ramach którego w stronę obiektu wystrzelono kilka pocisków, a jeden z nich trafił bezpośrednio w cel – jasno pokazuje, że jest to mało prawdopodobne."

„Taka sytuacja może potrwać miesiące. Kompleks zapewnia jedną piątą światowych dostaw LNG, co tłumaczy, dlaczego rynek tak reaguje: ceny mają odzwierciedlać możliwe długotrwałe zakłócenia".

Favas dodał jednak, że cenom wciąż daleko do szczytowych poziomów odnotowanych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Irańskie siły zbrojne ostrzegały, że podejmą „zdecydowane działania" w odpowiedzi na atak na infrastrukturę energetyczną kraju.

„Jak wcześniej ostrzegaliśmy: jeśli infrastruktura paliwowa, energetyczna, gazowa i gospodarcza naszego kraju zostanie zaatakowana przez amerykańsko-syjonistycznego wroga, oprócz potężnego kontrataku przeciwko wrogowi zadamy również silny cios źródłu tej agresji," poinformowało wojsko. Oświadczenie opublikowała agencja informacyjna Tasnim, powiązana z Gwardią Rewolucyjną Iranu.

„Uważamy, że ataki na infrastrukturę paliwową, energetyczną i gazową krajów pochodzenia są uzasadnione. Przy najbliższej okazji podejmiemy zdecydowane działania odwetowe," czytamy w irańskim oświadczeniu.

Na polu gazowym South Pars prowadzi działalność również Katar. W tym kraju jest ono znane jako North Dome.

Katar odpowiada za około jednej piątej globalnych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG). Jednak w marcu kraj wstrzymał produkcję na skutek konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Kompleks Ras Laffan był wśród obiektów wymienianych przez Iran jako potencjalne cele po ataku na pole gazowe South Pars.

W środę, tuż po godzinie 19:00 czasu GMT, ministerstwo spraw wewnętrznych Kataru poinformowało, że „pożar w Ras Laffan wstępnie opanowano i nie odnotowano żadnych ofiar".

Nick Butler, były dyrektor ds. strategii w BP, powiedział w programie BBC Today, że atak na Ras Laffan „prawie na pewno spowoduje ograniczenie dostaw LNG na rynek światowy".

„Rynek spodziewa się pogorszenia sytuacji. W opinii inwestorów Trump otworzył puszkę Pandory i stracił kontrolę nad tym, co dzieje się z dnia na dzień w regionie," stwierdził Butler.

Dodał, że gazu z Ras Laffan „nie da się zastąpić szybko, a może nawet przez bardzo długi czas" - co spowoduje wzrost cen.

Sekretarz skarbu USA Scott Bessent oświadczył w czwartek, że Waszyngton - w ramach wysiłków na rzecz kontroli cen ropy - rozważa zawieszenie sankcji na ropę z Iranu.

Jak powiedział Bessent w programie Fox Business, dotyczyłoby to około 140 milionów baryłek ropy, które są już transportowane drogą morską.

To kolejne posunięcie USA mające na celu zwiększenie podaż ropy. Waszyngton zawiesił też sankcje na surowiec z Rosji i podjął działania na rzecz złagodzenia przepisów żeglugowych, co miałyby ułatwić transport ropy i innych towarów między amerykańskimi portami.

W skali świata codziennie zużywanych jest około 100 milionów baryłek ropy.

Wcześniejsze działania światowych przywódców - w tym bezprecedensowe uwolnienie rezerw ropy - nie przyniosły znaczącego spadku cen.

Ostatnio Iran wstrzymał również dostawy gazu do Iraku, aby zabezpieczyć zapasy wewnątrz kraju, jak poinformował agencję Reuters wysoki rangą iracki urzędnik.

Według danych Forum Krajów Eksportujących Gaz (GECF) zdecydowana większość irańskich zasobów gazu - 94% - znajduje wykorzystanie w kraju.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska