Franz Kafka, Zielona granica, Obywatel Jones: Agnieszka Holland o swoich najważniejszych filmach

Agnieszka Holland w czarnej koszuli i czarnych okularach
    • Autor, Magdalena Mis
    • Stanowisko, BBC News Polska
  • Czas czytania: 3 min

Agnieszka Holland, której najnowszy film Franz Kafka był polskim kandydatem do Oscara, powiedziała w rozmowie z BBC News Polska, że jej fascynacja czeskim autorem - o którym myślała jak o swoim bracie - zaczęła się już w dzieciństwie po przeczytaniu jednej z jego najsłynniejszych powieści.

Wielokrotnie nagradzana reżyserka i była przewodnicząca Europejskiej Akademii Filmowej powiedziała, że przeczytała Proces Kafki gdy miała 14 lat i od tamtej pory nie przestała interesować się autorem.

„Poczułam nagle, że można pokazywać świat zupełnie inaczej niż w takiej realistycznej, psychologicznej literaturze i że jest w tym coś niebywale przenikliwego", powiedziała Holland w rozmowie z BBC News Polska przed pokazem filmu w Londynie.

„Potem czytałam jego listy i jakby zakochałam się w nim."

Holland pojechała do Pragi, by - w czasie studiów - „chodzić ulicami Franza".

W latach 80., razem z byłym mężem Laco Adamíkiem, zaadaptowała Proces dla Teatru Telewizji.

„To było bardzo ważne doświadczenie: rozłożyć na części pierwsze i potem złożyć według innego klucza", powiedziała Holland o adaptacji.

Oglądaj momenty
Podpis wideo, Agnieszka Holland o tym, dlaczego 'Franz' nie zawalczy w Oscarach

Mimo, że w tamtym okresie nie planowała nakręcenia filmu o autorze, wróciła do czeskiej stolicy, by zrealizować Gorejący krzew o Janie Palachu, praskim studencie historii, który w 1969 r. dokonał samospalenia w proteście przeciwko sowieckiej okupacji Czechosłowacji.

W 2019 r. znów była w Pradze, aby kręcić Szarlatana, film luźno oparty na postaci czeskiego uzdrowiciela Jana Mikoláška.

„Zaczęłam chodzić po tej Pradze i wszędzie widziałam jakieś ślady Kafki", powiedziała Holland.

Jednak mimo – jak mówi – obecności Kafki „wszędzie", była to obecność mocno skomercjalizowana.

„Produkty, gadżety, muzea, pomniki, wycieczki, kawiarnie, burgery – no po prostu wszędzie był Kafka. Zrozumiałam, że ... wolność przyniosła również takie, że tak powiem, ukiczowienie Franza Kafki i zrobiła z niego biznes.

„Jest tego tak strasznie dużo, że po tym wszystkim gdzieś jakby zginął ten Franz – ten delikatny i taki trochę nieśmiały, a trochę jednak pewny siebie, pewny swojej wartości."

Uświadomienie sobie tego skłoniło Holland do „szukania" Kafki.

„Zaczęliśmy to składać z fragmentów puzzli... jak w kalejdoskopie. Mieszając czasy i przestrzenie – trochę tak jak w fizyce kwantowej," powiedziała.

„Nie wiem, czy wszystkim ludziom on się złoży w głowie – na pewno nie – ale tym, którym się złoży, mają naprawdę przeżycie. Życie jest za krótkie, żeby robić filmy o niczym."

Reżyserka, która należy do tzw. nurtu kina moralnego niepokoju, jest znana z nagradzanych i nominowanych do Oscara filmów takich jak Europa Europa, Tajemniczy ogród, Gorzkie żniwa, Obywatel Jones, czy Zielona granica - o kryzysie na polsko‑białoruskiej granicy.

Film wywołał krytykę ze strony ówczesnego rządu PiS i części społeczeństwa, w następstwie czego Holland musiała być otoczona ochroniarzami.

„Nienawiść jest teraz tania," powiedziała Holland.

„Bardzo, bardzo jest jej dużo. A jednocześnie widzimy, że kiedy się da ludziom szansę i motywację, żeby być dobrymi, to oni to lubią. To nie jest tak, że człowiek jest zły z natury. Myślę, że ma jakby taki sam potencjał dobra i zła, ale zło jest znacznie łatwiej rozniecić."

Ulotki z oficjalnym plakatem filmu Agnieszki Holland Zielona granica prezentowane w Krakowie, 21 września 2023 rok

Źródło zdjęcia, NurPhoto via Getty Images

Holland mówiła też o Obywatelu Jonesie, który opisała jako „bardzo ważny" dla niej film o walijskim dziennikarzu Garethcie Jonesie, odkrywającym prawdę o klęsce głodu z lat 1932–1933 w ówczesnej Ukraińskiej SRR, podczas której miliony ludzi zmarło.

„To jest bardzo ważny film dla mnie," powiedziała reżyserka. „Czuliśmy, że świat zachodni... że nie bardzo można liczyć na niego i że media również nie są tutaj absolutnie obiektywne."

Holland powiedziała, że tak było w przypadku Jonesa, który potajemnie udał się na Ukrainę i postanowił powiedzieć światu, co tam się dzieje, ale został zdyskredytowany przez korespondenta gazety New York Times, który twierdził, że na Ukrainie nie ma głodu.

„Był albo kupiony, albo też bardzo chciał wierzyć w 'prawdę' Stalina," powiedziała reżyserka. „I ja uważam, że coś podobnego się dzieje teraz i że (...) grozi nam, że ludzie już nie będą wiedzieć, gdzie jest prawda, gdzie jest kłamstwo."

W szerszej refleksji na temat świata, nadal w dużej mierze zdominowanego przez „głęboko zakorzeniony" patriarchat, Holland wspomniała o jeszcze jednym pomyśle, tym razem nie związanym z filmem.

„Myślę, że musimy teraz się zastanowić, jak w tym dziwnym, zmieniającym się i groźnym świecie pełnym wyzwań – jak mogą mężczyźni znaleźć dla siebie takie role, żeby czuli się spełnieni i sprawczy?

„Miałam taki pomysł parę lat temu, żeby na dwie kadencje wstrzymać i mężczyznom prawa wyborcze. To znaczy, żeby mogli być wybierani, ale żeby nie mogli głosować."

Chociaż nazwała to „żartem intelektualnym", pomysł wciąż ją intryguje.

„Może to by uratowało ludzkość, kto wie."