Jak odbudować swoje życie po małżeństwie z oszustem?

Źródło zdjęcia, Melanie Graham

Podpis zdjęcia, Raymond McDonald posługiwał się fałszywym nazwiskiem i twierdził, że pracuje jako kurator sądowy
    • Autor, Jane Downs
    • Stanowisko, North East and Cumbria Investigations
  • Czas czytania: 7 min

Melanie Graham myślała, że w 2024 r. poznała i poślubiła swoją bratnią duszę. Dopiero później odkryła, że jej mąż był jednym z najbardziej aktywnych oszustów matrymonialnych w Wielkiej Brytanii.

Powiedziała, że miała myśli samobójcze kiedy uświadomiła sobie, że mężczyzna, którego kochała, kłamał na temat swojej tożsamości i miał na koncie ponad 40 wyroków za kradzież i oszustwa — głównie wobec innych kobiet.

Nawet po jego aresztowaniu zasypywał ją listami i kartkami wysyłanymi z więzienia, pisząc m.in. „przesyłam ci całusy zza krat" oraz „tak bardzo cię kocham", co tylko pogłębiało jej dezorientację.

Mel mówi, że gdy korespondencja zaczęła się pojawiać, czuła się „odrętwiała i zszokowana", a mężczyzna wciąż próbował nią „manipulować" zza więziennych murów.

Dziś dokumentuje swoją drogę do odzyskania równowagi w życiu, mając nadzieję, że jej historia pomoże innym ofiarom podobnych oszustw.

Mel przechowuje pudełko pełne listów, kartek i innych pamiątek z czasu, gdy była związana z mężczyzną, którego poślubiła w 2024 r.

Znajdują się w nim także pisma od prawników, dokumenty sądowe oraz wycinki prasowe z relacji z procesu Raymonda McDonalda.

„Kiedyś trzymałam tu dobre wspomnienia.

Teraz pudełko jest pełne zakazów zbliżania się — dowodów na to, że to wszystko naprawdę się wydarzyło," mówi 52‑letnia kobieta.

Podpis zdjęcia, McDonald pisał do niej listy z więzienia, używając fałszywych nazwisk, a czasem — w zaskakujący sposób — adresując korespondencję do jej psów lub członków rodziny

Mel, mama dwójki dzieci i właścicielka firmy, poznała Raya Owensa — jak się wówczas przedstawiał — w styczniu 2024 r.

Spotykali się zaledwie przez kilka tygodni, gdy się oświadczył.

Mel przyznaje, że ich relacja rozwijała się bardzo szybko, ale nie wydawało jej się, że wszystko działo się w pośpiechu.

Jak mówi, jej przyjaciele i rodzina zaakceptowali mężczyznę, a para szybko się do siebie zbliżyła, bo życie „rzuciło im kilka kłód pod nogi".

52‑letni McDonald był jej zdaniem spokojny, dowcipny i twierdził, że pracuje na wymagających nocnych zmianach jako kurator sądowy.

Opowiedział jej też, że jego matka niespodziewanie zmarła krótko po tym, jak się poznali.

Pokazał Mel wiadomości, które — jak twierdził — pochodziły od jego ojca i miały być powitaniem jej w rodzinie.

Z Mel skontaktowała się również nastoletnia córka McDonalda wysyłając SMS‑a, w którym pisała, że cieszy się ze szczęścia swojego ojca, ale jednocześnie zdradziła, że zaszła w ciążę i nie wie, jak mu o tym powiedzieć.

Choć sytuacja nie była łatwa, Mel wspomina, że często się śmiali.

Jak sądziła, wspierała jego córkę najlepiej, jak potrafiła — wymieniały wiadomości, choć nigdy nie spotkały się osobiście.

Jednak zaledwie tydzień po ślubie przyjaciółka Mel zadzwoniła do niej, mówiąc, że widziała wpis na Facebooku, z którego wynikało, że McDonald nie jest tym, za kogo się podawał.

Poradziła jej, by jak najszybciej opuściła dom, który dzieliła z mężczyzną.

Podpis zdjęcia, Ray McDonald (po lewej) zabrał Melanie Graham do Dubaju na ślub, który — jak się później okazało — był fałszywy

Mel powiedziała, że nie miała podstaw, by cokolwiek podejrzewać.

„To był po prostu szok — zaniemówiłam. Na wpisie było jego zdjęcie, ale pod innym nazwiskiem. Przyjaciółka przyjechała po mnie i pojechałyśmy prosto na komisariat," relacjonuje.

McDonald nie dał jej wcześniej żadnego powodu, by wątpiła w to, co mówił.

Jednak zupełnie niespodziewanie odkryła, że nie był kuratorem sądowym, lecz sam przebywał na zwolnieniu warunkowym po opuszczeniu więzienia zaledwie kilka tygodni wcześniej, po odbyciu kary za oszustwa.

Na koncie miał ponad 50 wcześniejszych wyroków i wielokrotnie trafiał do więzienia za wyłudzanie od kobiet tysięcy funtów poprzez fałszywe obietnice miłości, które miały finansować jego luksusowy styl życia.

Jego matka nie zmarła. Zmarł jego ojciec.

Jego córka nie była w ciąży - to McDonald wysyłał wiadomości, podszywając się zarówno pod nią, jak i pod swojego zmarłego ojca.

„Mój świat nie zachwiał się — po prostu się rozpadł," mówi Mel.

Gdy funkcjonariusze przyjechali, by go aresztować, McDonald zachowywał spokój i nadal nie chciał przyznać, że kłamał.

Podpis zdjęcia, Para zamieszkała razem i wpłaciła zaliczkę na nowy dom

„W ciągu około trzech miesięcy dostałam 146 listów napisanych w celi.

Pisał: 'To jakaś pomyłka — nie można udawać tego, jak na ciebie patrzyłem'.

'Co noc przesyłam ci całusy zza krat'.

Skontaktowałam się z więzieniem," mówi Mel.

„Powiedziano mi, że brakuje personelu więziennego do monitorowania korespondencji. Listy są wkładane do kopert i wysyłane."

Rzecznik Służby Więziennej poinformował, że „nie do zaakceptowania" było to, iż McDonald mógł wysyłać listy do Mel. Przeprosił również za spowodowany tym„stres i niepokój".

Dodał także, że w więzieniu, którego dotyczy sprawa, wprowadzono bardziej rygorystyczne kontrole korespondencji więźniów, aby zapobiec dalszym niechcianym kontaktom.

W sierpniu 2024 r. McDonald został skazany na cztery i pół roku więzienia za oszustwo wobec Mel oraz dwóch innych kobiet.

Podczas procesu ofiary dowiedziały się, że przez ponad 20 lat popełniał podobne przestępstwa, a policja uważa, że liczba jego ofiar może sięgać „setek".

Mel odczytała w sądzie swoje oświadczenie o wpływie przestępstwa na ofiarę, opisując, jak McDonald zrujnował jej życie.

„Nie spałam, miałam koszmary. Nie wiedziałam już, kim jestem.

Wszystko, w co wierzyłam, zostało wypaczone.

Policja i inne osoby mówiły mi, żebym o tym zapomniała i poszła dalej — że to już koniec, bo został skazany.

Ale nie da się po prostu pstryknięciem palców zamknąć tego rozdziału. Uczucia nie znikają tylko dlatego, że on trafił do więzienia."

Źródło zdjęcia, Northumbria Police

Podpis zdjęcia, McDonald zasypał Mel ponad 140 listami wysłanymi z więzienia

Mel przeszła intensywną terapię zorganizowaną za pośrednictwem jej lekarza rodzinnego, którą wspomina jako „wspaniałą".

„Zaczęłam wmawiać sobie, że każda nowo poznana osoba będzie taka jak on," przyznaje.

„Musiałam niejako przeprogramować swój umysł, by zrozumieć, że ludzie niekoniecznie chcą mnie skrzywdzić".

'Potępiane w mediach społecznościowych'

Kilka innych ofiar McDonalda powiedziało BBC, że po odkryciu, iż wyłudzał od nich pieniądze na finansowanie „fantazyjnego życia", które prowadził równolegle z innymi kobietami, czuły się zawstydzone i upokorzone.

Mel mówi, że osoby w jej sytuacji spotykają się z ostrą krytyką tylko dlatego, że padły ofiarą oszustwa matrymonialnego.

„W mediach społecznościowych jesteśmy atakowane — piszą, że chodziło nam o pieniądze. To była jedna z rzeczy, które mówiono.

"Piszą, że ofiary są grube, że są brzydkie — niektóre komentarze w internecie są po prostu okropne.

"Gdy pijany kierowca kogoś potrąci, nie obwinia się osoby, która przechodziła przez jezdnię.

"A w przypadku tego rodzaju przestępstw to my niesiemy na sobie ogromny ciężar winy — chociaż to nie jest nasza wina i nie powinniśmy jej dźwigać."

W lutym brytyjski think tank The Police Foundation opublikował raport dotyczący wpływu oszustw na zdrowie, z którego wynika, że istnieją „luki w zrozumieniu" tego, w jaki sposób ofiary mogą być dotknięte skutkami takich przestępstw.

Kierowniczka badań Ruth Halkon powiedziała, że oszustwa są zwykle traktowane jedynie jako problem finansowy, jednak wyniki raportu sugerują, że w przypadku niemal wszystkich ofiar oszustwa miały też negatywny wpływ na ich zdrowie.

Ponad 90% badanych zgłosiło objawy natury psychicznej lub emocjonalnej, takie jak stres, złość czy poczucie braku bezpieczeństwa.

„Znaczna mniejszość" badanych wskazała również na symptomy takie jak depresja — 17,9%, poczucie beznadziei — 15,6%, czy ataki paniki — 8%.

„Ponad połowa ofiar doświadczała objawów fizycznych, w tym problemów ze snem, bólów głowy lub nadmiernego zmęczenia, a niemal dwie trzecie zgłosiło zmiany w zachowaniu, takie jak brak zaufania do innych czy wzmożona czujność", dodała Halkon.

„Skala i nasilenie objawów zdrowotnych były bardzo różne, ale niemal jedna piąta badanych stwierdziła, że ich codzienne życie — zdolność do pracy, funkcjonowania społecznego czy opieki nad rodziną — zostało bardzo poważnie dotknięte, a jedna czwarta uznała, że wpływ był umiarkowany.

Zaczynamy coraz lepiej rozumieć, jaki wpływ oszustwa mogą mieć na osoby pokrzywdzone oraz w jaki sposób policja i inne służby publiczne mogą reagować."

Źródło zdjęcia, Melanie Graham

Podpis zdjęcia, Mel mówi, że nie czuje wobec McDonalda nic — „ani miłości, ani nienawiści"

Mel mówi, że potrzebowała dwóch lat, by w pełni zrozumieć to, co ją spotkało, i poradzić sobie z wpływem tych wydarzeń na jej zdrowie psychiczne.

Napisała książkę zatytułowaną „Chosen" (z ang. wybrana), w której opisuje proces próby powrotu do zdrowia. Tytuł — jak podkreśla — ma dla niej szczególne znaczenie, ponieważ jedno z najczęstszych pytań zadawanych przez ofiary brzmi: dlaczego sprawca wybrał właśnie mnie.

'Odszedł w kajdankach'

„Ray wybrał mnie na swoją ofiarę," mówi.

„Odzyskałam kontrolę, pisząc tę książkę. Zgłębianie wiedzy o tym, w jaki sposób działają tacy przestępcy, pomogło mi lepiej wszystko zrozumieć.

Nie wiem, czy kiedykolwiek da się to całkowicie zostawić za sobą, ale wiem już, kim on jest i kim naprawdę był — i nie czuję wobec niego nic: ani miłości, ani nienawiści.

Wciąż mam wszystko to, co posiadałam przed poznaniem Raymonda.

On odszedł z czymś więcej, niż z czym przyszedł — odszedł w kajdankach."

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych