Jak przyszłe matki na Kubie przygotowują się do porodu w kraju pogrążonym w ciemnościach?

Indira Martínez, o długich, czarnych, kręconych włosach, uśmiecha się do obiektywu. Siedzi na tarasie, farba na ścianie łuszczy się, a w tle widać metalową beczkę po oleju. Ma na sobie limonkowo-zielony top i cienki łańcuszek na szyi.
    • Autor, Will Grant
    • Relacja z, Korespondent z Kuby relacjonujący z Hawany
  • Czas czytania: 6 min

Odkąd administracja Donalda Trumpa trzy miesiące temu nałożyła na Kubę niemal całkowitą blokadę paliwową, Mauren Echevarría Peña przebywa na oddziale specjalistycznego szpitala położniczo‑noworodkowego w Hawanie.

26‑letnia Mauren spodziewa się pierwszego dziecka, jednak jej ciąża przebiega z powikłaniami.

„Miałam cukrzycę ciążową i przewlekłe nadciśnienie," wyjaśnia, siedząc na łóżku w szpitalu położniczym Ramón González Coro.

Termin porodu jej syna przypada na ten tydzień, a Mauren — co zrozumiałe — odczuwa niepokój.

Musiała już znieść tygodnie leżenia w łóżku i pozostawać pod stałym nadzorem. Teraz musi urodzić w kraju dotkniętym rotacyjnymi blackoutami i wielodniowymi przerwami w dostawach energii elektrycznej.

W weekend doszło do kolejnego ogólnokrajowego załamania i tak już rozpadającej się sieci elektroenergetycznej.

Oglądaj momenty
Podpis wideo, Kolejna awaria sieci energetycznej na Kubie

Mimo to Mauren jest wdzięczna za opiekę, jaką otrzymała od personelu medycznego pracującego przez całą dobę w niezwykle trudnych warunkach.

BBC uzyskało dostęp do tej państwowej placówki w momencie, gdy do Hawany przybyła koalicja międzynarodowych ruchów solidarnościowych z pudłami darów pomocowych dla szpitala położniczego.

„W szpitalu zrobili dla mnie wszystko, co mogli," mówi nam Mauren w obecności swoich lekarzy. „Zapewnili mi leki i insulinę potrzebne dla zdrowia dziecka i łożyska".

Mauren przyjmuje buntowniczy ton, twierdząc, że kraj zawsze „znajdzie sposób, by iść naprzód" w czasie kryzysu. Przyznaje jednak, że obawia się perspektywy porodu podczas kolejnej przerwy w dostawach energii.

Według danych rządowych na Kubie jest obecnie około 32, 800 kobiet w ciąży.

Większość z nich nie mogła liczyć na takie wsparcie ze strony państwa, jakie otrzymała Mauren.

Mauren Echevarría Peña siedzi na szpitalnym łóżku. Ma na sobie niebiesko-biały dres. Jej ciemne włosy są związane w kucyk, a część opada na ramiona.
Podpis zdjęcia, Mauren Echevarría Peña ma nadzieję, że podczas porodu nie dojdzie do omdlenia

W swoim domu na przedmieściach Hawany Indira Martínez, która jest w siódmym miesiącu ciąży, od kilku dni nie była w stanie przygotować śniadania — ani nawet zrobić sobie ciepłej kawy z mlekiem.

Rankiem, gdy ją odwiedzam, prądu nie ma od poprzedniego popołudnia. Lodówka jest pusta, kuchenka elektryczna nie działa, a jedyną dostępną metodą gotowania jest niewielki grill na węgiel drzewny, który zbudował jej mąż.

„Trzeba wstawać w środku nocy, kiedy prąd wraca, żeby ugotować to co jest dostępne. A często [to jedzenie] nie zawiera witamin i białka, których potrzebuję — i zdecydowanie nie zaspokaja mojego zwiększonego apetytu z powodu ciąży," wyjaśnia.

Choć jest niezwykle pogodna i uśmiechnięta, widać wyraźnie, że trudne warunki nadwyrężają odporność Indiry.

Z zawodu jest fryzjerką, ale nie może pracować, ponieważ w ciąży nie powinna mieć kontaktu z chemikaliami zawartymi w farbach do włosów, dlatego rodzina utrzymuje się z niewielkich dochodów jej męża, który pracuje jako kowal.

Matka Indiry, emerytowana pielęgniarka, martwi się o zmniejszone spożycie kalorii przez córkę oraz o poziom jej stresu w tych ostatnich tygodniach.

W pierwszym trymestrze, podczas ogólnokrajowej epidemii na Kubie, Indira przeszła przenoszoną przez komary chorobę chikungunya.

Choć była tak osłabiona, że z trudem mogła dojść do łazienki, lekarze twierdzą, że na szczęście jej córeczka pozostaje w dobrym stanie zdrowia.

3 stycznia elitarne oddziały USA usunęły z władzy w Caracas sojusznika Kuby, wenezuelskiego przywódcę Nicolása Maduro.

Od tego czasu administracja Donalda Trumpa w praktyce wstrzymała wszelkie dostawy ropy naftowej na Kubę.

Waszyngton ostrzegł głównych partnerów energetycznych wyspy, w szczególności Meksyk, że zostaną objęci cłami, jeśli wyślą na Kubę kolejne transporty paliwa.

Zamiast tego Meksyk przekazał setki ton pomocy humanitarnej, w tym mleko w proszku przeznaczone dla kobiet w ciąży.

Indira mówi, że nic z tej pomocy do niej nie dotarło — podobnie jak jakiekolwiek dodatkowe wsparcie ze strony państwa.

„Żadna z pomocy humanitarnej wysłanej na Kubę do mnie nie trafiła," komentuje.

„Ja i mój mąż nie podjęliśmy decyzji o tej ciąży nieświadomie. Zdecydowaliśmy się na to, w pełni wiedząc, że nie możemy liczyć na żadną pomoc ze strony rządu. To tylko my przeciwko światu!"

Dodaje, że pozostaje im jedynie modlić się, by ostatecznie wszystko dobrze się skończyło.

Kobieta z dzieckiem na spacerze na Kubie, gdzie trwają prace nad przywróceniem zasilania po awarii sieci energetycznej w Hawanie na Kubie, 22 marca 2026 r.

Źródło zdjęcia, REUTERS/Norlys Perez

Podpis zdjęcia, Nawracające przerwy w dostawach prądu szczególnie dotykają matki z małymi dziećmi oraz osoby starsze

Podobnie jak Mauren, która przebywa już w szpitalu i za kilka dni ma rodzić, Indira coraz bardziej obawia się samego porodu i nie może przestać wyobrażać sobie, że rodzi na pogrążonej w ciemnościach sali szpitalnej, a dziecko odbierane jest przy świetle telefonu komórkowego.

Szpitale dysponują generatorami, ale mają trudności z pozyskaniem paliwa potrzebnego do ich uruchomienia.

Jej obawy wykraczają jednak poza samą ciążę i dotyczą życia, jakie czeka jej córkę, która ma otrzymać imię Ainoa, na Kubie.

„Jak mam jej powiedzieć, że nie ma przed sobą żadnych perspektyw? Bo nie będzie ich miała," mówi Indira z przekonaniem i rezygnacją.

Edukacja od dawna stanowi jeden z filarów rewolucji kubańskiej, ale — jak wiele innych rzeczy na wyspie — według Indiry uległa pogorszeniu z powodu braku inwestycji i niedoboru wykwalifikowanych nauczycieli.

Dodaje również, że dramatyczna sytuacja gospodarcza na wyspie zmusza młodych ludzi do podejmowania się różnych zajęć, by zarobić nieco więcej niż wynoszą znikome państwowe pensje: Indira była wcześniej wykwalifikowaną techniczką systemów IT, zanim zajęła się fryzjerstwem, a jej mąż był księgowym, zanim musiał sięgnąć po narzędzia jako kowal.

„Jako rodzic chciałoby się zapewnić dziecku prawdziwe życie i je motywować. Ale nie mam podstaw, by powiedzieć jej, że czeka ją sensowna przyszłość albo że będzie mogła w pełni rozwinąć swój potencjał intelektualny.

Jeśli tak powiem, będę kłamać. Nie będzie tu miała żadnych możliwości rozwoju — żadnych".

To wyjątkowo przygnębiający i ponury wniosek w czasie, który tak często przedstawiany jest jako okres oczekiwania, ekscytacji, a nawet nadziei.

Kuba ma starzejące się społeczeństwo, bardzo niski przyrost naturalny i doświadcza masowej emigracji. Pomimo obecnego kryzysu wyspa potrzebuje, by więcej młodych ludzi decydowało się na posiadanie dzieci.

Jednak jeszcze przed wprowadzeniem paraliżującej blokady paliwowej wielu młodych Kubańczyków dwa razy zastanawiało się nad założeniem rodziny na wyspie.

Nic dziwnego, skoro syn Mauren — a prawdopodobnie także córka Indiry, która ma przyjść na świat za dwa miesiące — urodzą się w jednych z najtrudniejszych czasów we współczesnej historii swojego kraju.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska