'Era bezkarności dobiegła końca': Co czeka firmy technologiczne po przełomowym wyroku?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Zoe Kleinman
- Stanowisko, Redaktorka ds. technologii
- Czas czytania: 5 min
Ława przysięgłych w Los Angeles wydała miażdżący wyrok dotyczący dwóch najpopularniejszych platform cyfrowych na świecie – Instagrama i YouTube'a.
Orzekła, że aplikacje te są uzależniające i zostały celowo zaprojektowane w taki sposób. Stwierdzono też ich właściciele zaniedbali obowiązek ochrony dzieci, które z nich korzystały.
To zły moment dla Doliny Krzemowej, a jego konsekwencje są globalne.
Technologiczni giganci w tej sprawie, Meta i Google, muszą teraz wypłacić 6 mln dolarów (około 22 mln złotych) odszkodowania młodej kobiecie znanej jako Kaley, ofierze będącej w centrum procesu.
Twierdziła ona, że korzystanie z tych platform doprowadziło ją do dysmorfofobii, depresji i myśli samobójczych.
Obie firmy zamierzają odwołać się od wyroku. Meta utrzymuje, że pojedyncza aplikacja nie może być wyłącznym winowajcą kryzysu zdrowia psychicznego nastolatków.
Google z kolei twierdzi, że YouTube nie jest siecią społecznościową.
Na razie jednak – jak mówi dr Mary Franks, profesor prawa na George Washington University – wyrok oznacza, że „era bezkarności dobiegła końca".
Trudno przecenić, jak przełomowy dla mediów społecznościowych jest ten werdykt sądu.
Cokolwiek wydarzy się dalej, a niewątpliwie będą odwołania i kolejne działania prawne, zmieni to krajobraz branży.
To może być nawet początek końca ery mediów społecznościowych w takiej formie, jaką znamy.
Dylemat podobny do tego z 'wielkimi koncernami tytoniowymi'?
Osoby kompulsywnie przeglądające złe wiadomości ze świata (tzw. „doomscrollerzy") mogły nie być zaskoczone werdyktem, ale myślę, że firmy technologiczne już tak.
Meta i Google poniosły ogromne koszty prawne, broniąc się w tej sprawie. Ta sprawa, jak i inne podobne, mają dla nich wyraźnie ogromne znaczenie.
Dwie pozostałe firmy objęte procesem – TikTok oraz Snap, właściciel Snapchata – zawarły ugody jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. W środowisku technologicznym pojawiały się głosy, że nie było ich stać na walkę w sądzie.
Byłem zapraszany na profesjonalnie przygotowane prezentacje dotyczące wszystkich narzędzi oferowanych przez sieci społecznościowe (głównie dla rodziców), które mają chronić dzieci.
Ostatecznie jednak sąd uznał, że zastosowane środki nie są wystarczające.
Arturo Bejar, który kiedyś pracował w Instagramie, powiedział, że kilka lat temu ostrzegał Marka Zuckerberga przed zagrożeniami, jakie platforma stwarza dla dzieci.
„Zmieniło się to z produktu, którego używałeś, w produkt, który używa ciebie," powiedział w czwartek w programie Today w BBC Radio 4. Meta zaprzeczyła jego twierdzeniom.
Niektórzy eksperci określili ten werdykt jako „moment wielkich koncernów tytoniowych" dla branży technologicznej, choć wiemy, jak to się skończyło: nie powstrzymało to całkowicie ludzi przed paleniem.
Czy na ekranach pojawią się ostrzeżenia zdrowotne? Ograniczenia dotyczące reklam i sponsoringu?
Firmy technologiczne są obecnie w USA prawnie chronione przez zapis znany jako Sekcja 230, który chroni je przed odpowiedzialnością za treści publikowane na ich platformach. Inne typy firm medialnych nie mają takiego przywileju.
Często mówi się, że branża technologiczna nie mogłaby bez tego funkcjonować – jednak sceptycyzm wobec tej ochrony może rosnąć, ponieważ w środę Senacka Komisja Handlu przeprowadziła w tej sprawie przesłuchanie.
Liderzy technologiczni są beneficjentami raczej bliskimi relacjami z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który wspierał ten sektor. Jak dotąd nie stanął jednak w ich obronie.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Inną możliwością jest zmuszenie platform do usunięcia wszystkich funkcji zaprojektowanych tak, aby zatrzymywać użytkowników.
Jednak zaangażowanie użytkowników [tj. ilość czasu spędzanego na platformach] to siła napędowa wielkich firm technologicznych.
Usuń wszystkie te funkcje – takie jak niekończące się przewijanie, algorytmiczne rekomendacje czy automatyczne odtwarzanie – a otrzymasz zupełnie inne, być może w pewien sposób ograniczone, doświadczenie korzystania z mediów społecznościowych.
Sukces dużych platform opiera się na ich ruchu – utrzymywaniu jak największej liczby użytkowników online jak najdłużej i sprawianiu, by wracali jak najczęściej, aby można było wyświetlać im jak najwięcej reklam. To właśnie w ten sposób firmy zarabiają.
W kilku regionach, w tym w Wielkiej Brytanii, dzieci nie przyczyniają się do tego mechanizmu reklamowego – ale tylko od czasu interwencji regulatorów.
Jednak dzisiejsze dzieci są jutrzejszymi dorosłymi, a idealnym scenariuszem dla firm technologicznych jest to, by osiągały one 18 lat jako już ukształtowani użytkownicy.
Facebook, pierwotna sieć społecznościowa Mety, bywa żartobliwie nazywany „platformą dla boomerów" – ale dane z 2025 roku sugerują, że niemal połowa jego użytkowników na świecie ma od 18 do 35 lat.
Kolejne wyzwania na horyzoncie

Źródło zdjęcia, Getty Images
Zwycięstwo Kaley w sądzie to już druga porażka wielkich firm technologicznych wśród szeregu podobnych spraw, które mają zostać rozpatrzone w USA w tym roku. Ale to dopiero początek.
„Ten przełomowy werdykt, wraz z wieloma innymi podobnymi pozwami przeciwko firmom społecznościowym, sygnalizuje zmianę w sposobie, w jaki sądy postrzegają projektowanie platform jako zestaw decyzji, które mogą mieć realne konsekwencje prawne i społeczne," powiedział dr Rob Nicholls z Uniwersytetu w Sydney.
„Otwiera to drogę do szerszych wyzwań wobec mediów społecznościowych i innych systemów technologicznych zaprojektowanych tak, by maksymalizować zaangażowanie kosztem dobrostanu użytkowników."
A Australia, gdzie mieszka dr Nicholls, już wykonała dokładnie ten krok.
W grudniu zablokowała dostęp do największych platform społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia.
Wielka Brytania i inne kraje rozważają podobne kroki, a ten werdykt zdecydowanie wzmacnia argumenty za ich wprowadzeniem.
Dla niektórych rodziców, którzy już zmagali się z tym problemem, zakaz korzystania z platform przez dzieci jest oczywisty.
„Po prostu zróbcie to teraz," powiedziała niedawno pogrążona w żałobie brytyjska matka Ellen Roome.
Prowadzi ona kampanię na rzecz zmian w mediach społecznościowych po śmierci swojego 14-letniego syna, Joolsa Sweeneya – która, jak uważa, była skutkiem wyzwania internetowego w 2022 r.
W Polsce rządząca Koalicja Obywatelska pracuje nad projektem ustawy, która miałaby zakazać korzystania z mediów społecznościowych dzieciom poniżej 15. roku życia, co także może doprowadzić do konfrontacji z największymi amerykańskimi firmami technologicznymi.
W lutym minister edukacji Barbara Nowacka przedstawiła założenia, zgodnie z którymi platformy społecznościowe mogłyby zostać ukarane grzywną sięgającą 6% ich obrotów, jeśli nadal umożliwiałyby dostęp użytkownikom poniżej 15 lat. Projekt przewiduje także obowiązek weryfikacji wieku użytkowników.
„Musimy ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci, które nie ukończyły 15 lat. Równocześnie musimy wzmacniać system wsparcia zdrowia psychicznego oraz podnosić świadomość dzieci, rodziców i całego społeczeństwa o zagrożeniach związanych z mediami społecznościowymi," powiedziała Nowacka.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








