Jak walczyć z przerostem turystyki? Pomysły z różnych krajów świata

Dziesiątki osób, głównie młodych, przekraczają ruchliwą ulicę w ciepły, słoneczny dzień.

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Lindsey Galloway
  • Czas czytania: 8 min

Pod górą Fudżi nadal kwitną wiśnie, a turyści nadal przybywają - ale w tym roku nie odbędzie się tradycyjny festiwal.

W japońskim mieście Fujiyoshida władze odwołały coroczne obchody sakury – święta kwitnących wiśni, które przyciąga zwykle około 200 000 odwiedzających. Wcześniej mieszkańcy skarżyli się, że turyści zaśmiecają miasto, wchodzą na tereny prywatne, a nawet zapuszczają się do prywatnych domów.

To kolejny znak, że wraz z rekordowym wzrostem globalnej turystyki w popularnych zakątkach świata wyczerpuje się cierpliwość.

W 2025 r. Japonia przyjęła prawie 43 miliony odwiedzających - to najwyższa liczba w historii. Tymczasem Europa gościła ponad połowę z 1,5 miliarda międzynarodowych turystów na świecie. Przewiduje się, że ich liczba osiągnie do 2030 r. 1,8 miliarda - a lokalne władze starają się poradzić sobie z presją.

Niektóre z nich sięgają po metody, które jeszcze kilka lat temu wydawałyby się ekstremalne: kontrolowanie tłumów za pomocą sztucznej inteligencji, stawianie fizycznych barier, pobieranie potrójnych opłat za wstęp od obcokrajowców czy odwoływanie kultowych festiwali.

Wiele z krajów nadal jest otwartych na turystów - ale chce, by byli bardziej rozproszeni, lepiej się zachowywali lub odwiedzali o innych porach roku. Rozmawialiśmy z organizacjami turystycznymi i liderami branży w miejscach, które wdrażają niektóre z najdalej idących środków.

Japonia: blokady i ograniczenia

Pracownik w kombinezonie i hełmie ochronnym rozwiesza gęstą, ciemną siatkę zasłaniającą widok. U góry zdjęcia, za siatką, widzimy grupę osób w swobodnych strojach przed przydrożnym supermarketem.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, W 2024 r. zasłonięto gęstą siatką znany z mediów społecznościowych widok na japońską górę Fudżi. Decyzja trafiła na pierwsze strony gazet

Odwołanie festiwalu kwitnącej wiśni to najnowszy przykład nasilających się wysiłków Japonii na rzecz ograniczenia nadmiernej turystyki.

W 2024 r. władze miasta Fujikawaguchiko odgrodziły miejsce popularne wśród turystów robiących zdjęcia górze Fudżi. Wcześniej turyści wspinali się na dachy, ignorując polecenia ochroniarzy i zasady bezpieczeństwa.

Kioto, które od dawna boryka się z przepełnieniem, zakazało fotografowania gejsz i ograniczyło dostęp do niektórych uliczek w zabytkowej dzielnicy Gion, jednej z najpopularniejszych atrakcji.

Ostatnio władze miasta zwróciły się też ku technologii. By uczynić przepływ turystów bardziej zrównoważonym, wprowadziły cyfrowe narzędzia do zarządzania tłumem.

Nowe narzędzie Congestion Forecast przewiduje najlepsze dni i godziny na zwiedzanie głównych atrakcji, a aplikacja Smart Navi w czasie rzeczywistym dostarcza informacji o natężeniu ruchu.

Inicjatywa Hidden Gems (pl. Ukryte skarby) promuje sześć spokojniejszych dzielnic, z dala od słynnych świątyń. Natomiast Hands Free Kyoto (pl. Kioto z wolnymi rękami) oferuje transport i przechowywanie bagażu, by zmniejszyć tłok w transporcie publicznym.

„Chociaż problem nadmiernej turystyki nie ma jednego skutecznego rozwiązania, zamierzamy nadal wdrażać środki mające chronić codzienne życie mieszkańców, zapewniając jednocześnie odwiedzającym komfortowy pobyt," powiedział Kousaku Ono, kierownik działu promocji zrównoważonej turystyki w Kioto.

Organizatorzy wycieczek również dostosowują się do sytuacji. Firma Inside Travel Group - odznaczona certyfikatem B-Corp, przyznawanym operatorom zachowującym wysokie standardy społeczne i środowiskowe - skupia się dziś na pięciu rzadziej odwiedzanych regionach Japonii: Toyama, Nagoya, Nagasaki, Aomori i Yamaguchi.

„Przerost turystyki to jedno z największych zagrożeń dla przyszłości podróży - i coś, z czym branża musi się zmierzyć," powiedział Tim Oakes, dyrektor zarządzający Inside Travel Group.

Wybrane przez firmę kierunki opisał jako „miejsca, które chcą aktywnie przyciągać turystów, ale nie chcą być przepełnione".

USA: opłaty dla obcokrajowców

Park narodowy Canyonlands o wschodzie słońca. Odwrócony plecami do aparatu turysta podziwia żółtobrązowe formacje skalne. W tle niebieskie, lekko zachmurzone niebo i widoczne nisko na horyzoncie słońce

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, By zmniejszyć presję na zatłoczone parki narodowe USA, władze zachęcają turystów do odwiedzania mniej znanych atrakcji, jak park Canyonlands w stanie Utah

Podejście Waszyngtonu otwarcie skupia się na finansach. Ogromna sieć parków narodowych, obejmująca 433 obiekty o powierzchni 85 milionów akrów (około 344 tys. kilometrów kwadratowych), to wielka atrakcja dla odwiedzających Stany Zjednoczone.

Jednak połowa wszystkich wizyt rekreacyjnych ma miejsce w 25 najpopularniejszych parkach. To prowadzi do przepełnienia, zaśmiecania i długich kolejek.

W 2026 r. USA wprowadziły dodatkową opłatę w wysokości 100 dolarów (około 368 złotych) od osoby dla zagranicznych turystów odwiedzających 11 popularnych parków, w tym Yellowstone, Yosemite i Wielki Kanion.

Roczna przepustka o nazwie America the Beautiful (ang. Piękna Ameryka, także tytuł pieśni patriotycznej) obejmuje wszystkie federalne tereny rekreacyjne. Obecnie kosztuje 250 dolarów (około 920 złotych), jeśli nie mieszkamy w USA. Rezydenci zapłacą 80 dolarów (w przybliżeniu 295 złotych).

To skutek rozporządzenia prezydenta Trumpa, wprost nakazującego władzom podwyższyć opłaty dla obcokrajowców. Według niektórych doniesień rezultatem są jeszcze dłuższe kolejki do wejścia: pracownicy parków muszą teraz sprawdzać dokumenty tożsamości.

Według niektórych organizacji związanych z siecią parków nowe środki raczej nie rozwiążą problemu przepełnienia.

„Samo podwyższenie opłat prawdopodobnie nie zmniejszy znacząco nadmiernej turystyki w szczycie sezonu," powiedział Kevin Jackson, współzałożyciel EXP Journeys - firmy organizującej prywatne wycieczki w rejonie Wielkiego Kanionu, a także parków narodowych Yellowstone, Zion, Moab i Yosemite.

„Popyt na kultowe parki pozostaje wysoki, a w przypadku wycieczek, które prowadzimy, dodatkowa opłata stanowi stosunkowo niewielki procent całkowitych kosztów podróży".

Dulani Porter - wiceprezeska firmy SPARK zajmującej się marketingiem turystycznym - dostrzega głębsze problemy strukturalne.

„Ceny to nie plan zarządzania ruchem turystycznym," mówi. Przekonuje, że zatłoczenie w parkach takich jak Zion i Yosemite wynika w dużej mierze z sezonowości, kalendarzy szkolnych oraz ograniczonej przepustowości dróg i parkingów.

Porter zwraca też uwagę na wpływ turystyki na lokalne społeczności. W wielu miejscach zagraniczni turyści wnoszą nieproporcjonalnie duży wkład w miejscową gospodarkę. Nawet niewielkie działania odstraszające mogą uderzyć w hotele, restauracje i organizatorów wycieczek.

„Nadmierna turystyka to zasadniczo problem systemowy," mówi Porter. „Nie tylko kwestia cen".

Zauważa jednak, że dodatkowe opłaty mogą skłonić niektórych zagranicznych turystów do wyboru mniej znanych parków narodowych, jak Canyonlands w stanie Utah.

Jamajka: odwiedzajcie poza sezonem

Jamajska plaża porośnięta liściastymi drzewami o poskręcanych pniach. Na plaży rozstawione w rzędzie leżaki i deska surfingowa. Po prawej stronie spokojne lazurowe morze.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Jamajka oferuje odwiedzającym poza sezonem częściowy zwrot pieniędzy, jeśli podczas ich pobytu będzie zbyt deszczowo

Jamajka woli stosować zachęty, nie obostrzenia.

Karaibska wyspa próbuje przyciągnąć turystów po zniszczeniach spowodowanych w ubiegłym roku przez huragan Melissa. Władze obrały kreatywną strategię, by zachęcić odwiedzających do wizyt poza sezonem.

Od marca Jamajska Organizacja Turystyczna - we współpracy z linią lotniczą JetBlue i firmą WeatherPromise - zapewnia „ochronę przed deszczem" w ramach każdego pakietu wycieczkowego zarezerwowanego do końca listopada, w tym w sezonie huraganów.

Jeśli pogoda spełni kryteria „nadmiernych opadów", podróżni biorący udział w programie otrzymają automatyczny zwrot kosztów. Jednocześnie będą mogli wyjechać na wycieczkę i doświadczyć niektórych z atrakcji kraju, w tym muzeum Boba Marleya w Kingston czy degustacji rumu w dolinie Nassau.

Dzięki programowi odwiedzający „mogą bez obaw rezerwować wycieczki na Jamajkę przez cały rok, co sprzyja bardziej zrównoważonemu rozkładowi ruchu turystycznego," powiedział Jamie Perry, prezes Paisly - firmy oferującej pakiety wycieczkowe we współpracy z liniami JetBlue.

„Zmniejszając postrzegane ryzyko podróżowania w tradycyjnie spokojniejszych okresach, pomagamy zapewnić lepsze doświadczenia zarówno klientom, jak i lokalnym społecznościom".

Majorka: tłumem kierują algorytmy

Wiele z głośnych europejskich protestów przeciwko turystyce miało miejsce na Majorce. Dziś wyspa stawia na sztuczną inteligencję, by rozwiązać niektóre problemy związane z zatłoczeniem.

Jeszcze w tym roku ma pojawić się nowa platforma oparta na sztucznej inteligencji, korzystająca ze spływających w czasie rzeczywistym danych o przepływie turystów. Ma podpowiadać podróżnym najlepsze pory na zwiedzanie popularnych miejsc, a jednocześnie proponować mniej znane alternatywy. Mogą to być pokazy lokalnych rzemiosł, jak dmuchanie szkła i tradycyjne tkactwo, a także wizyty w winnicach i u producentów oliwy z oliwek. Celem jest promocja wyspiarskiej kultury i krajobrazów, z dala od tłocznych plaż.

Według Guillema Ginarda - niedawno mianowanego ministrem turystyki i prezesem Fundacji Odpowiedzialnej Turystyki na Majorce - platforma Mallorca PID pozwoli „przewidywać przepływy turystów, polepszać jakość ich doświadczeń i wspierać lepsze podejmowanie decyzji".

Oprócz technologii fundacja uruchomiła kampanię Ca Nostra („Nasz dom"), która zachęca odwiedzających do traktowania Majorki jako swojego tymczasowego domu - i co za tym idzie, do udziału w ochronie jej krajobrazów, tradycji i społeczności.

Kopenhaga: nagrody za dbanie o środowisko

Rzędy rowerów zaparkowanych przed kopenhaskim Muzeum Wojny, mieszczącym się w zabytkowym ceglanym budynku.

Źródło zdjęcia, Alamy

Podpis zdjęcia, Kopenhaga oferuje darmowe atrakcje i zniżki osobom, które poruszają się po mieście rowerem

Stolica Danii jest jednym z najszybciej rozwijających się ośrodków turystycznych w Europie: do 2030 r. prognozuje się wzrost turystyki nawet o 24%.

Aby zapobiec niektórym z powiązanych z tym problemów, miasto eksperymentuje z zachętami behawioralnymi. Uruchomiony w 2024 r. program CopenPay pozwala odwiedzającym „płacić" za dostęp do atrakcji poprzez przyjazne środowisku działania, takie jak zbieranie śmieci z kanałów podczas pływania kajakiem i dojazd do muzeów rowerem.

Do tej pory w programie wzięło udział ponad 30 000 odwiedzających. Liczba wypożyczeń rowerów wzrosła podczas trwania inicjatywy o 59%.

„Prawie połowa [uczestników] twierdzi, że do udziału w programie zmotywowało ich poszukiwanie wyjątkowych i niepowtarzalnych wrażeń," powiedziała Rikke Holm Petersen, dyrektor ds. marketingu, komunikacji i zachowań w Wonderful Copenhagen - oficjalnej miejskiej organizacji turystycznej.

Według Petersen siedmioro na dziesięcioro uczestników zgłosiło, że wprowadza w codziennym życiu nowe nawyki, od częstszej jazdy rowerem po prawidłowe sortowanie odpadów.

Program wzbudził zainteresowanie ponad 100 popularnych miejsc na całym świecie: podobne inicjatywy wprowadzają Berlin i Normandia.

„Wielu uczestników powiedziało nam, że coś takiego powinno istnieć w każdym mieście," mówi Petersen. „Obserwujemy szerszą zmianę w zachowaniach turystów. Podróżni chcą opuszczać miejsce docelowe w lepszym stanie, niż je zastali".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska