Trump odwołuje prokurator generalną USA Pam Bondi, krytykowaną za sposób postępowania z aktami Epsteina

    • Autor, Ana Faguy
    • Autor, Bernd Debusmann Jr
    • Stanowisko, Biały Dom
  • Czas czytania: 5 min

Prezydent USA Donald Trump odwołał prokurator generalną Pam Bondi ze stanowiska najwyższego funkcjonariusza organów ścigania w kraju. Bondi jest jego długoletnią sojuszniczką i gorliwą obrończynią administracji.

Trump pochwalił ją w poście na Truth Social i poinformował, że "przejdzie" do pracy w sektorze prywatnym.

Kadencja Bondi na czele departamentu sprawiedliwości była często przyćmiewana przez sposób, w jaki urząd zajmował się publikacją akt związanych z Jeffreyem Epsteinem oraz śledztwem dotyczącym skazanego przestępcy seksualnego.

Bondi jest drugą urzędniczką administracji Trumpa w ostatnich tygodniach usuniętą ze stanowiska — po tym, jak w marcu zdymisjonowano Kristi Noem, dotychczasową szefową bezpieczeństwa krajowego. Bondi zostanie zastąpiona przez swojego dotychczasowego zastępcę, Todda Blanche'a.

Bondi powiedziała, że będzie „niestrudzenie pracować", aby przekazać swoje obowiązki Blanche'owi, dodając, że dotychczasowe stanowisko było "zaszczytem" jej życia.

Dodała, że w swojej nowej roli w sektorze prywatnym — której nie ujawniła — „będzie nadal walczyć dla prezydenta Trumpa i tej administracji".

Ogłoszenie pojawiło się niespełna dwa miesiące po burzliwym przesłuchaniu w Kongresie, podczas którego Bondi była zasypywana pytaniami parlamentarzystów — momentami przeradzającymi się w kłótnie. W trakcie przesłuchania nazwała jednego z Demokratów „przechrzczonym nieudacznikiem".

Jeszcze w czwartek rano Trump bronił Bondi, mówiąc: „Jest wspaniałą osobą i wykonuje dobrą pracę".

Jednak kilka godzin później Trump potwierdził jej odejście na Truth Social, informując, że jej nowa rola w sektorze prywatnym zostanie „ogłoszona w najbliższym czasie

Trump pochwalił pracę Bondi jako prokurator generalnej w swoim wpisie, mówiąc, że wykonała „ogromną pracę, nadzorując zdecydowaną walkę z przestępczością w całym kraju".

Jednak według doniesień prezydent był coraz bardziej sfrustrowany Bondi, szczególnie jej sposobem postępowania z aktami Epsteina.

Gdy obejmowała urząd w lutym 2025 roku, zapowiedziała przejrzystość w sprawie Epsteina i obiecała ujawnienie rzekomej listy klientów związanych z byłym finansistą, który zmarł w 2019 roku.

Departament później stwierdził, że taka lista nie istnieje.

Ostatecznie miliony dokumentów dotyczących Epsteina zostały ujawnione pod presją, która napływała także ze strony zwolenników Trumpa i dopiero po tym, jak Kongres przyjął ustawę zobowiązującą Departament Sprawiedliwości do upublicznienia nieutajnionych akt.

Resort, a w konsekwencji również Bondi, spotkali się z krytyką ponad podziałami partyjnymi: parlamentarzyści zarzucali departamentowi, że nie ukrył wystarczająco części danych pozwalających zidentyfikować osoby ocalałe, jednocześnie chroniąc tożsamość tych, którzy nie byli ofiarami.

Kilku Republikanów, którzy przez lata blisko z nią współpracowali, pochwaliło ją w czwartek.

„Pam Bondi kierowała tym departamentem z siłą i determinacją, a ja jestem wdzięczny za jej przywództwo i przyjaźń," napisał Blanche na platformie X. „Nadal będziemy wspierać służby, egzekwować prawo i robić wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić Ameryce bezpieczeństwo."

Inni świętowali jej odejście.

Wśród nich był republikański kongresman z Kentucky, Thomas Massie, regularny krytyk sposobu, w jaki Bondi zajmowała się aktami Epsteina.

„Mam nadzieję, że następny prokurator generalny ujawni wszystkie akta Epsteina zgodnie z prawem oraz przeprowadzi dalsze śledztwa, postawi zarzuty i dokona aresztowań," napisał na X.

Demokrata z Kalifornii, Ro Khanna, który współpracował z Massiem przy ponadpartyjnej ustawie zmuszającej do ujawnienia akt — powiedział w programie BBC Newsnight: „To pokazuje, że Kongres nie jest wycieraczką".

Khanna stwierdził, że parlamentarzyści powinni odmówić zatwierdzenia Blanche'a na stanowisko prokuratora generalnego, jeśli ten nie „zobowiąże się do prowadzenia śledztw i ścigania tej grupy ludzi powiązanych z Epsteinem — grupy mężczyzn, którzy czuli, że mogą pisać własne zasady, działać według własnych reguł i traktować resztę z nas jako nieistotnych".

Kolejną osobą z Partii Republikańskiej, która krytykowała Bondi, była kongresmenka z Karoliny Południowej Nancy Mace. Oskarżyła ona Bondi o „blokowanie wszelkich prób pociągnięcia winnych do odpowiedzialności" oraz o to, że jej sposób postępowania z aktami „poważnie zaszkodził" Trumpowi.

Kobiety ocalałe z przemocy seksualnej Epsteina również powiedziały BBC, że Bondi wciąż nie spotkała się z nimi ani nie odpowiedziała na ich e‑maile dotyczące działań zmarłego finansisty a sama sprawa stała się politycznym obciążeniem dla Trumpa.

Bondi nazwała Epsteina „potworem" i zapewniła ofiary, że jest jej przykro z powodu przemocy, którą doświadczyły.

Ostatnio komisja kongresowa formalnie wezwała Bondi, by odpowiedziała na pytania dotyczące jej sposobu prowadzenia śledztwa w sprawie Epsteina. Spodziewano się, że stawi się przed nią w tym miesiącu.

Za jej kadencji departament prowadził szereg postępowań karnych przeciwko politycznym przeciwnikom prezydenta, w tym przeciwko senatorowi z Kalifornii Adamowi Schiffowi, prokurator generalnej stanu Nowy Jork Letitii James oraz byłemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi.

We wrześniu Trump naciskał na Bondi, by bardziej zdecydowanie prowadziła śledztwa dotyczące jego politycznych przeciwników. W poście w mediach społecznościowych skierowanym bezpośrednio do Bondi napisał: „Nie możemy dłużej zwlekać, to zabija naszą reputację i wiarygodność".

Departament sprawiedliwości za jej kadencji także mierzył się z pytaniami dotyczącymi sposobu prowadzenia śledztwa w sprawie federalnych funkcjonariuszy imigracyjnych, którzy śmiertelnie postrzelili dwie osoby podczas konfrontacji w Minneapolis w stanie Minnesota — co wywołało ogólnokrajowe protesty w styczniu.

Po ogłoszeniu Trumpa Bondi stała się trzecim wysokiej rangi członkiem jego gabinetu, który odszedł w tej kadencji — po Noem oraz doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'u Waltzu, którego obowiązki w zeszłym roku przejął sekretarz stanu USA Marco Rubio.

Stosunkowo nienaruszone wewnętrzne kręgi obecnej prezydentury Trumpa wyraźnie kontrastują z jego pierwszą kadencją w latach 2017–2021, którą charakteryzowały liczne dymisje i ciągłe zmiany personalne.

Tylko w pierwszym roku administracja pożegnała m.in. pełniącą obowiązki prokurator generalnej Sally Yates, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Flynna, dyrektora FBI Jamesa Comeya, szefa sztabu Reince'a Priebusa, głównego stratega Steve'a Bannona oraz dwóch sekretarzy prasowych.

Od powrotu do Białego Domu w zeszłym roku komentatorzy i stratedzy polityczni zauważali, że podejście Trumpa w drugiej kadencji było bardziej zdyscyplinowane i mniej chaotyczne.

Bondi była częścią zespołu prawnego Trumpa podczas jego pierwszego procesu impeachmentu oraz w czasie, gdy prezydent USA bez dowodów twierdził, że jego prezydentura w 2020 roku została mu skradziona poprzez masowe oszustwa wyborcze.

Wspierała Trumpa również publicznie, pojawiając się na jego procesie w Nowym Jorku dotyczącym fałszowania dokumentacji biznesowej w związku z płatnościami dla Stormy Daniels. Sprawa zakończyła się w maju skazaniem Trumpa za 34 zarzuty, od którego to wyroku odwołuje się on obecnie.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska